stat4u Pałac Prezydencki w Barcinku ?

Pałac Prezydencki w Barcinku ?

Pałac Prezydencki w Barcinku?

 

Na pograniczu powiatów lwóweckiego i jeleniogórskiego znajduje się dawny majątek rycerski, którego główną siedzibą był renesansowy dwór. W toku kolejnych dekad posiadały go najznamienitsze rody w okolicy, które zmieniły nieco wygląd tej niewielkiej rezydencji. Co ciekawe, po ostatniej wojnie planowano urządzić tutaj ośrodek wypoczynkowy dla Bolesława Bieruta! Oryginalnych pomysłów na nietypowe wykorzystanie pałacu było znacznie więcej…

 

Najstarsze dzieje Barcinka (niem. Berthelsdorf), sięgają XIII stulecia. W późniejszym okresie wieś stała się własnością rodu von Zedlitz, po których - na murach zewnętrznych kościółka - przetrwał zespół kamiennych płyt nagrobnych z drugiej połowy XVI w. To właśnie jeden z przedstawicieli tej rycerskiej rodziny wzniósł nad Kamienicą niewielki dwór.

Pomijając kolejne dwa stulecia, warto zatrzymać się latach 40. XVIII stulecia, kiedy właścicielem wsi był jeleniogórski kupiec Smith. Wdowa po nim sprzedała bowiem Barcinek zamożnemu posiadaczowi licznych dóbr ziemskich, hrabiemu Karlowi Sigismundowi von Rothkirch, którego małżonką była… Polka - Karolina Elżbieta Paczyńska, wywodząca się z górnośląskiej szlachty. Zasługą tej rodziny była przebudowa renesansowego pałacu. W roku 1772 stara rezydencja została pozbawiona wysokiego dachu, a następnie nieznacznie podwyższona. O wydarzeniu tym informowała, niezachowana już dzisiaj, kamienna tablica z kartuszem herbowym i datą.

Po II wojnie światowej jedną z pierwszych polskich nazw wsi Berthelsdorf, było Korczakowo. Nie ulega wątpliwości, że chciano w ten sposób uczcić Janusza Korczaka, lekarza, pisarza, działacza społecznego oraz dyrektora żydowskiego Domu Sierot w Warszawie. Latem 1942 r. Korczak został wywieziony do obozu zagłady w Treblince, gdzie zamordowany 6 sierpnia.

„Korczakowo” funkcjonowało w nazewnictwie do 1946 r., kiedy to zostało przemianowane na Barcinek. Nim jednak do tego doszło w dolnośląskiej prasie pojawił się tekst, opisujący polskie pomysły na wykorzystanie miejscowego pałacu:

"Rok 1945 przyniósł wszelako tę zdumiewającą przemianę. Dawny majątek niemiecki Berthelsdorf, przejęty został przez Wojewódzki Urząd Ziemski Rzeczpospolitej Polskiej i dzięki staraniom szefa Prezydium Rady Ministrów, doktora Józefa Żuniaka, przeznaczony, jako miejsce wypoczynkowe dla członków rządu, ich rodzin i pracowników Rady Ministrów.

Zarząd majątku powierzono podpułkownikowi Kazimierzowi Władowi, który przybył tutaj w połowie października 1945 r., zastając pełną dewastację pałacu i otoczenia. Nie było ani jednej bramy, ani jednego okna. W opustoszałych oborach tuliło się do siebie kilka trzęsących się z zimna i głodu krów. Nieliczna obsługa niemiecka z nienawiścią i niewiarą przyjęła zapowiedź polskiej gospodarki. W lesie pod folwarkiem obozowali bandyci odwiedzający regularnie okolice. W obliczu tych problemów podpułkownik Wład na własną rękę oczyścił okolice z bandytów. Poza tym kazał oszklić obory. Szkła nie było, więc wykorzystano to z niemieckich portretów i pejzaży. Krowy ocalały…

Pałac oczyszczono, umeblowano i przygotowano na przyjęcie wysokich gości. Nad drzwiami wejściowymi pałacu pozostawiono herby z motywem polskim i napis mówiący, że ongiś była to posiadłość Paczeńskich z Tenczyna. W gmachu mieści się kilkadziesiąt pokoi, dookoła piękna okolica, las, rzeka i przewidziana plaża z dojściem betonowym do wody. Folwark liczy około 300 ha pola i lasów, posiada oborę zarodową, specjalne piwnice na lód.

Obok wielu cennych zabytków w pałacu przechowuje się jedną osobliwość. Jest to fotografia Wilhelma II z własnoręczną dedykacją dla właściciela Berthelsdorfu z roku 1900. Bardzo ładne zdjęcie. Szkoda tylko, że Wilhelm drugi nie może oglądać, jak to z Berthelsdorfu wyrasta wzorcowa osada polskiej gospodarki na Śląsku…"

Po zakończeniu prac remontowych i porządkowych, przez pewien czas rozważano, czy nie oddać ów obiekt do dyspozycji Bolesława Bieruta, Prezydenta Rzeczypospolitej z lat 1947-1952. Co działo się z tym miejscem w kolejnych latach? Według Pani Urszuli, której nazwiska do dziś nie poznałem, w latach 60. XX w. jej wujek remontował pałac: My dzieci z babcią byliśmy w Barcinku wtedy na wakacjach, to było prawie 50 lat temu, ale pamiętam, jak z kuzynką bawiłyśmy się pałacowych pokojach „klockami” ze ścinek parkietu. Pamiętam też, jak schodami schodziło się nad staw z nenufarami. Była też altanka, praktycznie na wodzie, a jeszcze inna w lesie, na skale. Pozostały tylko strzępy wspomnień…

Opuszczenie starej rezydencji na początku lat 70. ubiegłego stulecia, doprowadziło do znacznego pogorszenia stanu budynku. Co prawda jeszcze w 1977 r. na łamach lokalnego tygodnika oznajmiono czytelnikom, że w przeciągu najbliższych trzech lat dawna rezydencja w Barcinku zostanie przywrócona do stanu świetności. Planowano bowiem urządzić tutaj dom wczasowy na 130 miejsc. Niestety kolejna z wizji legła w gruzach… Pałac przekazano zatem Państwowemu Gospodarstwu Rolnemu, które postanowiło wykorzystać dawne sale jako pomieszczenia magazynowe! Nie zamieszkały od lat 80. - mimo wpisania do rejestru zabytków, zmienił się w ruinę. Obecnie dostrzec można jedynie ściany nośne, zdewastowane pomieszczenia na poziomie parteru i piwnic oraz wieżę, zwieńczoną czterospadowym daszkiem.



Autor prosi osoby, posiadające dodatkową wiedzę o pałacu lub sanatorium w Barcinku o kontakt na e-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

 

Nap. SZYMON WRZESIŃSKI – lokalny historyk, autor kilkunastu książek. O niezwykłych epizodach mających miejsce na ziemi lwóweckiej i jeleniogórskiej pisał m.in. w:

„Napoleon nad Bobrem i Kwisą” (cena od 31 zł, wyd. CB, 2013);

„Skarby III Rzeszy ukryte na Dolnym Śląsku” (cena od 30 zł, wyd. CB, 2013);

Na tropach skarbów i depozytów Trzeciej Rzeszy” (cena od 34 zł, wyd. CB, 2014);

„Podziemne sekrety Trzeciej Rzeszy w Sudetach Zachodnich” (cena od 28 zł, wyd. CB, 2015)

 

 

Link do każdej książki ten sam:

http://bonito.pl/autor/wrzesinski+szymon/0